Złudna uroda

Przydatne artykuły: | |

Miałam taką koleżankę na studiach, która na co dzień nosiła niemal sylwestrowy makijaż. Podziwiałam ją nie tylko za umiejętność jego zrobienia (był naprawdę perfekcyjny), ale też za codzienną cierpliwość. Wolała spóźnić się na zajęcia, niż przyjść na nie bez makijażu. Co dziwniejsze, nawet gdy jechałyśmy na wycieczkę za miasto ubrane w szorty i japonki, ona miała na sobie ten oszałamiający make-up. Pewnego razu wyjechałyśmy paczką na dwa dni w góry. Chcąc nie chcąc, Iwona wieczorem musiała zmyć makijaż i ukazać nam się bez niego w pełnej „krasie”. Odniosłam wrażenie jakbym zobaczyła pokryty pajęczyną stary obraz, który długo leżał na strychu. Dziewczyna była kompletnie inna bez „maski”. Moim zdaniem wyglądała lepiej, dziewczęco i młodo. Co więcej, dziwiło, ze maluje się tak mocno, bo miała piękne, wyraziste rysy, pełne usta, cygańskie brązowe oczy, była po prostu piękna. Jednak widać było, że jej cera jest już zmęczona ciągłym malowaniem. Oczywiście żadna z nas nie powiedziała tego koleżance, jednak widziałam zaskoczone miny dziewczyn. Od tamtej pory ograniczyłam makijaż do minimum i wyszło mi to raczej na zdrowie, a nawet jeśli nie na urodę, to i tak wolę siebie nie „upiększoną” mazidłami.

Ciekawe strony: | |