Uroda – sprawa wielkiej wagi

Przydatne artykuły: | |

Głupie reklamy, gazety i głupi projektanci wciąż promują głupi wizerunek głupiej chudości jako wyznacznika urody. Nie będę się cackać powtarzając po mądralach z mediów, że to jest „kontrowersyjne” czy „dyskusyjne”. Dla mnie to jest po prostu durne ponad wszelką wątpliwość. Te modelki są zwyczajnie brzydkie, odpychające i straszne jak duchy na strychu. Znam kilka otyłych dziewczyn, które są po prostu piękne, są tak śliczne, że podobają się i mężczyznom i kobietom. Emanują soczystą kobiecością, seksapilem i powabem. Gapię się na nie, bo sama jestem drobna, po prostu im zazdroszczę. Aż chce się dotknąć tych aksamitnych, mięciutkich piersi wychylających się z ponętnych dekoltów …itd. Gdy te kobiety idą ulicą, kołysząc piersiami i wyraźnie kręcąc pośladkami, roztaczają wokół siebie aurę żywego piękna. Natomiast gdy widzę na ulicy modelkę to patrzę zdumiona jest ogromnym wzrostem, boję się, że wielka głowa ugnie swoim ciężarem cienką szyjkę, tak wyobrażam sobie zombie. Wielkie, chude, szare, kościste i z ogromnymi obwódkami wokół oczu. Dla mnie to nie jest uroda i żadna modowa indoktrynacja nie wtłoczy mi tego do głowy. Nie może być piękne to co ledwo żyje jest szare i ponure.

Ciekawe strony: | |