Uroda „na pół gwizdka”
Przydatne artykuły: | |Zobaczyłam na ulicy kobietę, która oszałamiała pięknem i zwracała uwagę wszystkich ludzi. Była śliczna, ładnie umalowana, wystrojona i nie miałam wątpliwości, że za chwilę spotka się z jakimś facetem. Traf chciał, że usiadłyśmy w tej samej kawiarni. Ja wcinałam lody i starałam się nie gapić na nią zbyt nachalnie, ona założyła nogę na nogę i nerwowo zerkała na zegarek. To bezczelność, żeby taka piękność musiała czekać na kogokolwiek… Zaczęła ze zniecierpliwieniem stukać paznokciem w blat stolika i wtedy moją uwagę przykuł mały szczególik. Odpryśnięty lakier… Ale to jeszcze pół biedy, tam gdzie kolor odpadł, widać było… brud za paznokciami. Byłam tak zszokowana, że zamówiłam kolejne lody. Babka chyba się zorientowała, że lepiej nie pokazywać paznokci i zaczęła nimi gmerać w swojej modnej fryzurze. Błąd. Gmeranie skończyło się zasypaniem ramion łupieżem i odsłonięciem odrostów. Jednak największy szok przeżyłam, gdy zdenerwowana laska zrezygnowała z czekania i wkurzona wstała uciekając z lokalu. Musiała przejść koło mnie. Spodziewałam się delikatnego powiewu Chanel. Niestety, w kawiarniane krzesło wbił mnie smród pospolitego potu. Kurczę, chyba wolę być pospolita, ale czysta.
Ciekawe strony: | |